Czerwona herbata
20.10
2010Milk Oolong
Właśnie piję drugą szklankę tej herbaty, jak się potem okazało, czerwonej, bo początkowo myślałem, że to aromatyzowana. A jak aromatyzowana, to tylko czarna. Gdy wsadziłem nos do opakowania z herbatą, to przypomniało mi się dzieciństwo.
Wszystko przez ten mleczny aromat, który skojarzył mi się z cukierkami – Krówkami (Babcie zawsze dają te cukierki swoim wnuczkom ;). Aromat ten jest bardzo charakterystyczny dla mlecznej oolong. A to ze względu na specjalny sposób suszenia listków. Innym osobom, zapach może się kojarzyć z tofi.
Jeśli chodzi o cenę, to jest ona zróżnicowana – od 12zł do 25zł za 50g. Nie za bardzo wiem, skąd taka różnica. Można się domyślać, że te tańsze mogą być gorszej jakości – aromat nie jest mocny i szybko się „ulatnia”.
Oczywiście jak na prawdziwą herbatę przystało, można ją zalewać kilka razy. Ze względu na „fusiastość”, dobrze zaopatrzyć się w zaparzaczkę.